agetka
Rok urodzenia: 1975
Najbardziej wkurza mnie, że nie można kupić ładnych ubrań w rozmiarze 44.

Udało mi się chudnąć 14 kg, odzyskałam trzy. Od kilku miesięcy nie mogę się zmobilizować.
Blog: agetka
2007
Blog - agetka
Administrator portalu odchudzanie.org.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Więcej informacji. Regulamin blogów odchudznie.org.pl3 czerwca 2007
Hej, to mój debiut w blogowaniu. Anonimowość ma jednak sporo zalet. Czytam wasze wypowiedzi i w każdej znajduję coś z mojej rzeczywistości. To, co mnie wkurza najbardziej, to że jedzenie stało się obsesją - to wolno, tego nie wolno, teraz nie dam rady się oprzeć, zacznę od jutra, mam depresję więc muszę zamówić pizzę. Tak w koło. Syndrom "ostatniej wieczerzy". Udało mi się schudnąć 14 kg, odzyskałam 3 - po pierwszych sukcesach było cudownie, ale wyjechała moja trenerka, która zmuszała mnie do ćwiczeń, a która szybko stała się moją najlepszą przyjaciółką. Nie oceniała, nigdy nie krytykowała, przy podknięciach mówia "ważne, że walczysz dalej". A teraz? Nie mam nikogo kto by mnie zmobilizował i wsparł. Bo moim zdaniem otyłość, nadwaga to słabość charakteru, którą widać od razu. I za nic nie da jej się ukryć.
- No to zycze szczescia :)
A moze poodchduzamy sie razem, tzn. internetowo
?:)
Muszę schudnąć 12 kg. Ale nie umiem sama. Lubie wymieniac sie codziennie wieczorem w mailu jak minął dzien, czy uleglo sie pokusom, czy dzien zakonczyl sie skucesem.
W koncu razem zawsze jest latweij a i radosc jest podwojna :)
Jesli tylko masz ochote, to aanullkaa@wp.pl :)
Będę czekac :)
ania 22 listopada 2007 14:24 - Hej nie zgadzam się z Tobą, że "nadwaga to słabość charakteru, którą widać od razu". Ja zawdzięczam moją wagę lekarzom, którzy leczyli mnie przez rok sterydami. Nie byłam nigdy "chudzielcem", ale wtedy przytyłam dobre 30kg. A teraz stwierdziłam, że nie dam już żadnemu lekarzowi zapisać leków na bazie steroidów, walczę od połowy kwietnia tego roku i powoli zrzucam to, co "wyhodowałam" przy pomocy lekarzy. Jednak jestem teraz pod opieką wspaniałej pani doktor, która prowadzi mnie w tym postanowieniu. Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki:)
studentka 05 października 2007 12:31 - Hej, masz rację, każdy zapis w blogu w pewnym stopniu odzwierciedla naszą rzeczywistość. Wszystkie jedziemy na tym samym wózku :(
Moje przedmówczyni np opisuje dokładnie moją sytuację: ważyłam ok 60 kg, potem przytyłam, potem przed ślubem schudłam, a po ciązy pozostała waga 72-80 kg jak na hustawce....
Najgorsze to brak mobilizacji, ale fajnie, że można się wygadać komuś, kto zrozumie i wie o czym mówię...
justys_zuza 04 czerwca 2007 11:53 - Nie poddawaj sie, dla pocieszenia moge ci powiedziec, ze jeszcze 4 lata temu wazylam 63 kg, a teraz wazylam 85 kg i to po ciazy i nie moge tego zgubic. A najtrudniej slikwodowac ta rozciagnieta skore. A schudlam dlatego ze poznalam mojego obecnego meza i sama rozumiesz milosc i wtedy z 70 kg spadlam do 63 kg i to w ciagu 2 miesiecy:) a teraz milosc moze nadal jest ale sa tez inne rzeczy jak dogadzanie mezowi i coreczce, ktora ma 2,5 roku, no i sama co niego zjem. Tu ugryze i tam, a waga rosnie. Nie moglam sie zmobilizowac az do pewnego momentu i to chyba podzialalo na mnie jak prysznic, gdy zobaczylam meza jak w najlepsze flirtowal co prawda z nieco grubsza ode mnie ale ladniejsza - tak mi sie wydaje. I chce schudnac teraz sama dla siebie aby mu pokazac ze ja jeszcze moge sie innym podobac i sama to chce osiagnac.
sisi29 04 czerwca 2007 01:03