gucha1986
Rok urodzenia: 1986
Cześć jestem Agata, mam 22 lata i obecnie mieszkam w Opolu. Ważę...dużo za dużo. Patrząc na siebie i ten wielki rozmiar mam dość...ale mam nadzieję, że los i do mnie się usmiechnie:) Jestem dziewczyną, która ciagle walczy o swoje szczęście, bo czasem w biegu nie zauważa że przecież szczęśliwą jest a może być jeszcze bardziej jak schudnie:)
Nieubłagane cyferki:
wzrotst: 168cm;
waga: 84kg;
Mój plan działania
1. JEM
-owoce,warzywa-dużo sałatek
-nabiał-serki,jogurty-płatki z maślanką,
-chude mięso-kurczak
-ryż,makaron (w małych ilościach)
2. NIE JEM
-słodyczy (już miesiąc)-w tym ciasta i lody
-tłustego mięsa- nic z dużą ilościa oleju i nie smażone:)
-pieczywa oraz ziemniaków
3. PIJE
-wode,wode,wode-duzo wody,
-czasem kawe i herbate,
-napoje nabiałowe-maslanki
-napoje owocowe
4. NIE PIJE
-słodkich napoi-słodzonych soków
5. JEŚLI MNIE DOPADNIE GŁÓD
-jem owoce lub pije duzo wody:)
6.ĆWICZĘ
-rano- brzuszki-ok 5 minut
-południe-ćw. 6 Weidera- ok 10 minut
-wieczór- różne ćwiczonka na brzuch,uda,pośladki,biust,kręgosłup - ok 30-40 minut
7. MUSZĘ WYTRWAĆ W TYCH POSTANOWIENIACH:)
Dobra to chyba powinno wystarczyć ale to była najłatwiejsza część całego przedsięwzięcia. Trudniejsze bedzie wprowadzenie tego w życie!!
A jakie są "za" i "przeciw" odchudzaniu się:
ZA:
-jesteś zdrowszy,
-lepiej sie czujesz,
-promieniejesz ze szczęścia i lepiej wyglądasz,
-masz wiecej energii,
-mozesz się ubierać w co chcesz,
-w sklepach wszystko na ciebie pasuje i sie nie wstydzisz tłuszczu zwisajacego po bokach bo już go nie ma:)
PRZECIW:
-hmmmm.....niech pomyśle....to by było na tyle.
No to do dzieła zaczynamy:)
wyjeżdżam więc podaję wage na dzisiejszy dzień....zobaczymy ile będzie za 55 dni:):):) oby ze 7 kg mniej:):):) bo to 7 tygodni heheheeh
11.07.2008 - waga 77kg
dzień doberek:):):) chudzinki wy moje....
mamy już lipiec:)
jakos tak szybko mi czas leci od kiedy sie zrobilo cieplej:):):)
szkoda bo na wiekszość rzeczy brak czasu hehehehe ale co tam....
dzień za dniem, a waga nie dyga.....
w zasadzie od czasu jak zaczelam sie odchudzac minelo juz dosyc sporo czasu,
a mi ubylo 7 kg tylko,
juz sie waże, za kazdym razem podskakuje mi cisnienie jak mam stanac na wage
bo boje sie,zebym nie padla jak zobacze wynik, ale coz...jakos daje sobie rade przezwyciezyc ten strach i wchodze...
to jest bardzo dziwne co sie ze mna dzieje,
ja juz sie tak ograniczam normalnie i nie podjadam...
ciagle jestem wytrwala w cwiczeniach, co prawda nie chcialo mi sie dzisiaj ale trenowalam na rowerku treningowym, jutro znowu na rowerku pojezdze..
obiecalam sobie ze w te wakacje albo jakos zaraz po nich wbije sie w moje spodnie czarne atłasowe rureczki z liceum, pare razy w nich bylam tylko i tak czekaja na mnie, a znalazlam je niedawno przy porzadkach i stwierdzilam ze najwyzsza pora zeby znowu zaczac je nosci,....
nie dam za wygrana, wiem ze sie uda tym razem....
trzymajcie sie,milego dzionka i przyjemnego spalania kalorii:):)....
Nota prawna | Uwagi i opinie | Copyright odchudzanie.org.pl 2007