kiniajil
Rok urodzenia: 1979
Jestem mamą dwóch ślicznych dziewczynek. Moje zainteresowania to wszystko co dotyczy moich córek, męża i naszego domu, dopiero po tym jest czas na fitness, muzyke czy spotkania towarzyskie.

Zanim zaszłam w pierwszą ciąże ważyłam 58 kg, byłam wysportowana (wtedy miałam czas na to żeby ćwiczyć czy jedzić rowerem kilka godzin dziennie). Pierwsza ciąża "przyniosła" ze sobą 25 kg, gdy udało mi się schudnąć 13 kg dowiedziałam się że nasza druga córka jest w drodze. W drugiej ciąży wróciły te zgubone 13 i doszło jeszcze 10 dodatkowych kilogramów.
Obecnie stosuję tzw. dietę punktową, która w przeszłości okazała się bardzo skuteczna. Wspomagam ją ruchem - zajęcia z areobiku lub step-areobiku plus oczywiście spacery z moimi pociechami.
Na poczatku wszystko szło ładnie od 1 do 1,5 kg na tydzień, zaleznie od ilości pokus jakim ulegałam, ale od trzech tygodni waga stanęła.
16-07 waga 76,800 kg przed okresem
27-07 waga 76,400 kg po okresie
03-08 waga 76,200 kg
24-08 waga 77,300 kg przed okresem
31-08 waga 75,500 kg po "Gabonce"
10-09 waga 74,500 kg
12-10 waga 72,600 kg
17-10 waga 72,200 kg
31-10 waga 71,200 kg
15-11 waga 73,000 kg
22-11 waga 70,600 kg
Blog: kiniajil
2008
Blog - kiniajil
Administrator portalu odchudzanie.org.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Więcej informacji. Regulamin blogów odchudznie.org.pl9 sierpnia 2008
Hejka! Jestem zła. Nie dość że podjadacz wciąż grasuje to jeszcze wczoraj nie dojechałam na step-areobik. Jestem wściekła, dziewczyny tak broją, że się zastanawiam kiedy z nimi pojade na pogotowie, ale na dobrą sprawe nie mam czym bo samochód odmówił znów posłuszeństwa. Telewizor jeszcze nie naprawiony, wiec oglądamy wszystko na takim malutkim pożyczonym od mamy. Nie wyskakałam się i jestem wściekła. A i jeszcze najwazniejsze tak jak ostatnio waga wskazuje więcej. Ach nic nie jest po mojej myśli. Mam wieeeeeeeeeeeelką ochote na czekolade. Masakra.
Pozdrawiam Was wszystkich.
- Słońce jeśli masz ochotę na czekoladę, KUP I ZJEDZ!!!! CO NAJMNIEJ DWA RZĘDY!!
ja tak robię, jak wiem że brakuje mi cukru, kupuję, zjadam a po okazuje się że nie nie zjadam nawet całej i znów mam spokój na jakieś 3 tygodnie.
Nie ma co wariować, organizm potrzebuje czasem pofolgować a w diecie to nie przeszkadza!
wahaniami wagi też sie nie przejmuj, Twoje efekty są super!
POCHWAL SIĘ CZASEM!!! BUZIA:)
agulla80 10 sierpnia 2008 09:12 - czy mi sie wydaje, czy wszystkie tu mamy gorsze dni?:-) zbiorowy atak mentruacji...?:-) hehehe
ona27e 09 sierpnia 2008 14:35 - Przed południem kostyeczka dozwolona zaspokoisz apetyt i pozbędziesz się podjadacza.pozdrawiam i życze miłego dnia.Pa
misiak 09 sierpnia 2008 13:37 - Moj telewizor tez tydzien temu wysiadl pan elektryk naprawil, tyle ze 2 godziny po jego wyjsciu cos wysiadlo i obraz u gory jest wykrzywiony, tak wiec ogladam Warszawe z "krzywa wieza", modelki z Fashion Tv z wykrzywionymi glowami, co mnie nawet cieszy. Trzymaj sie, pozdrowionka.
aga29 09 sierpnia 2008 12:10 - O matko:) Też na Twoim miejscu objadłabym się czekoladą w takiej sytuacji:) Współczuję, naprawdę. A co do tej czekolady, może zastąp ją owocami??? Najważniejsze to się uspokoić, trochę wyciszyć emocje. Jak mam nerwowy dzień to omijam z daleka sklepy i restauracje, kupuję butelkę wody albo karton soku i popijam po troszku przez cały dzień, oprócz oczywiście normalnych posiłków. Powodzenia życzę i pozdrawiam:)
maja21_blue 09 sierpnia 2008 11:39 - może zjedz malutką cząstke ( oj do czego ja Ciebie namawiam ?! , ale ze mnie pomocnik ? ) , myślę ... już nie wiem co myślę ...
ak , kawałeczek z samego rana nie zaszkodzi ... WIEM ! poliż tylko , oszukasz podjadacza !
buziaki
ps . ale pomogłam ?
damrade 09 sierpnia 2008 10:37