malaszpilkamalaszpilka
Rok urodzenia: 1973

O sobieJestem matką, żoną alkoholika.
Mam dwoje wspaniałych dzieci.
Problemy z jedzeniem mam od zawsze.
Paliłam, bo miałam wtedy schudnąć. Nie schudłam, to rzuciłam palenie. Przytyłam jeszcze bardziej. Bo okazało się, że jedzenie to mój nałóg.
Walczę z tym nałogiem od wczoraj, przyrównując go do nałogu mojego męża.
Mój mąz nie pije, a skoro on potrafił, to mi też moze się udać.
Nauczyłam się, że rządzą mną emocje.
Im wiecej emocji negatywnych, tym więcej problemów.
Jedzenie zaspakajało, wyciszało moje ukryte emocje.
Dzisiaj chce zmierzyć się z problemami, bez pocieszaczy, które i tak w rezultacie szybciej prowadzą do trumny. hehehehe
A tak w ogóle jestem wesoła, tłuściutka mamusią. Kochaja mnie dzieci i mam wielu przyjaciół.

Sukcesy i porażki

Same porażki.
Diety, i inne to porażka.
Uznałam, że jestem bezsilna wobec jedzenia i nigdy z nim nie wygram.
Jedynym moim wyjściem jest abstynencja.
Tylko 3 posiłki dziennie i nic poza tym.
Jeśc po to aby żyć i jedzeniu poświęcić jak najmniej czasu.
Moje motto: Siła rodzi sie z upadku.

Blog: malaszpilka

2008

Blog - malaszpilka

Administrator portalu odchudzanie.org.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Więcej informacji. Regulamin blogów odchudznie.org.pl

24 czerwca 2008

Jest cudownie!!!
Co prawda moja abstynencja lekko załamała się na 2 dni, ale już wszystko jest wporządku. Znów 3 posiłki dziennie.
Od poniedziałku mam 4 tygodnie urlopu w tym tydzień w Warszawie.
Jest extra.
Wczoraj Dzień Ojca.
Moje dzieci składały życzenia swojemu tacie (piękny widok). Kwiatki, całusy, przytulasy.
Oj dawno tak nie było.
Tata cały w skowronkach, dumny z siebie i własnych dzieciaczków.
Na długo ten obraz pozostanie w mojej pamięci.
Moje lody zaczynają po malutku się topić.
To już prawie 7 miesięcy jak mój mąż nie pije, nie ma awantur ciągłych, wszystko po malutku wraca do normy.
Chciałabym go pochwalić, bo na prawdę bardzo się stara.
I finansowo trochę lepiej.
Zaproponował nam wyjazd na urlop do Włoch. MY i dzieci.
Tak chce mi się go chwalić, ale boję się, bo z reguły po takim chwaleniu, zaraz wychodzą jakieś zgrzyty. zaczyna się wtedy coś dziać.
Dlatego w dalszym ciągu go nie chwalę.
Dlatego w dalszym ciągu mu nie ufam na 100%.
Nie wiem, czy kiedyś nastanie taki czas, że będę mu ufać na 100%.
Wiem, że teraz jest ok, nie wiem co będzie jutro, ale tego nikt nie wie i nie ma co się jutrem zamartwiać.
Chcę żyć teraz, dziś, w tej chwili.
Nie rozmyślać o przeszłości i nie przewidywać przyszłości.
Jestem szczęśliwa.
Jestem bardzo szczęśliwa.
Dziś idę na imieniny do mojej mamy.
Mój mąż nie chodzi na imprezy alkoholowe, więc poinformował moją mamę, że przyjdzie do niej późnym wieczorem i wypije kawę.
Czy ja jeszcze kiedys powiem mu, że go kocham?
Nie mówię mu tego od 6 lat.
Nawet jak dzieci pytają czy kocham tatę, to nie wiem, jak im odpowiedzieć.
Zawsze się migam jakoś. Skinę głową lub coś takiego, ale nie powiem im głośno KOCHAM, bo była by to nieprawda.
A ja chce żyć w prawdzie.

Dodaj komentarz

Uczestnik Bloga publikuje swoje komentarze i opinie wyłącznie na własną odpowiedzialność. Administrator portalu odchudzanie.org.pl nie ponosi odpowiedzialności za jakąkolwiek szkodę wynikającą z korzystania z Forum. Korzystania z Forum jest jednoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem przez użytkownika regulaminu Bloga.
  1. DZięki ,za szczerośc .Myśle ,że powiesz mu to jeszcze i sama w to wierzysz.Człowiek błądzi ale może tym razem będzie dobrze .Dobrze ,że sama walczysz o Siebie to pierwszy krok do tego ,żeby było dobrze.Pozdrawiam
    misiak 24 czerwca 2008 22:54
  2. Ciesze sie ze napisalas ze chcesz zyc w prawdzie i ze jestes szczesliwa - bo to chyba znaczy ze naprawde jestes szczesliwa :) A to byloby bardzo wazne - dla Ciebie i dla Twoich dzieci. Nie masz latwego zycia i piekne jest to ze sobie tak swietnie mimo tego wszystkiego radzisz. Mam nadzieje ze bedziesz mogla byc jeszcze bardziej szczesliwa, pewna tego co masz. Trzymaj sie dzielnie i dbaj o siebie!
    jersey 24 czerwca 2008 20:06
  3. Jesteś naprawdę odważną kobietą bo nie każdy z nas odważyłby się coś takiego opowiedzieć -nawet tutaj,mam nadzieję że wszystko Ci się w życiu ułoży jak najlepiej bo dosyć już wycierpiałaś,myślę że z czasem napewno zaufasz mężowi,czas goi rany chociaż zapomnieć napewno nie pozwoli.Życzę Ci wszystkiego naj....
    magdzik 24 czerwca 2008 18:56
  4. Bardzo mnie wzruszyłaś swoją szczerością .Boli kazdego jak ma takie zmartwienia. ALE BOGU DZIEKI ,ZE ZREFLEKTOWAŁAŚ SIE W PORĘ:)))) ptzyjdzie napweno taki czas ,że powiesz mężowi KOCHAM:)Ale musisz zmienic swoje nastawienie do niego.jak tylko będzie sie nadal starac to przyjdzie Ci to łatwiej:)
    Zacznij dbać o siebie o swój wizerunek,nie zapominajac o rodzinie:)
    Zrobiłas juz wiele ,odnajdując przyjaciól na blogu ,Ja cenie takich ludzi nad wszystko:) Trzymaj sie i miłego dnia życze
    basienka 24 czerwca 2008 18:19
  5. poplątane to twoje życie kochana ,podziwiam cie za wytrwałosc w każdej dziedzinie z którą sie zmagasz i trzymam kciuki ze wszystko się ułozy po twojej myśli
    sopelek 24 czerwca 2008 18:15

Nota prawna | Uwagi i opinie | Copyright odchudzanie.org.pl 2007