malaszpilka
Rok urodzenia: 1973
Jestem matką, żoną alkoholika.
Mam dwoje wspaniałych dzieci.
Problemy z jedzeniem mam od zawsze.
Paliłam, bo miałam wtedy schudnąć. Nie schudłam, to rzuciłam palenie. Przytyłam jeszcze bardziej. Bo okazało się, że jedzenie to mój nałóg.
Walczę z tym nałogiem od wczoraj, przyrównując go do nałogu mojego męża.
Mój mąz nie pije, a skoro on potrafił, to mi też moze się udać.
Nauczyłam się, że rządzą mną emocje.
Im wiecej emocji negatywnych, tym więcej problemów.
Jedzenie zaspakajało, wyciszało moje ukryte emocje.
Dzisiaj chce zmierzyć się z problemami, bez pocieszaczy, które i tak w rezultacie szybciej prowadzą do trumny. hehehehe
A tak w ogóle jestem wesoła, tłuściutka mamusią. Kochaja mnie dzieci i mam wielu przyjaciół.
Same porażki.
Diety, i inne to porażka.
Uznałam, że jestem bezsilna wobec jedzenia i nigdy z nim nie wygram.
Jedynym moim wyjściem jest abstynencja.
Tylko 3 posiłki dziennie i nic poza tym.
Jeśc po to aby żyć i jedzeniu poświęcić jak najmniej czasu.
Moje motto: Siła rodzi sie z upadku.
Jest cudownie!!!
Co prawda moja abstynencja lekko załamała się na 2 dni, ale już wszystko jest wporządku. Znów 3 posiłki dziennie.
Od poniedziałku mam 4 tygodnie urlopu w tym tydzień w Warszawie.
Jest extra.
Wczoraj Dzień Ojca.
Moje dzieci składały życzenia swojemu tacie (piękny widok). Kwiatki, całusy, przytulasy.
Oj dawno tak nie było.
Tata cały w skowronkach, dumny z siebie i własnych dzieciaczków.
Na długo ten obraz pozostanie w mojej pamięci.
Moje lody zaczynają po malutku się topić.
To już prawie 7 miesięcy jak mój mąż nie pije, nie ma awantur ciągłych, wszystko po malutku wraca do normy.
Chciałabym go pochwalić, bo na prawdę bardzo się stara.
I finansowo trochę lepiej.
Zaproponował nam wyjazd na urlop do Włoch. MY i dzieci.
Tak chce mi się go chwalić, ale boję się, bo z reguły po takim chwaleniu, zaraz wychodzą jakieś zgrzyty. zaczyna się wtedy coś dziać.
Dlatego w dalszym ciągu go nie chwalę.
Dlatego w dalszym ciągu mu nie ufam na 100%.
Nie wiem, czy kiedyś nastanie taki czas, że będę mu ufać na 100%.
Wiem, że teraz jest ok, nie wiem co będzie jutro, ale tego nikt nie wie i nie ma co się jutrem zamartwiać.
Chcę żyć teraz, dziś, w tej chwili.
Nie rozmyślać o przeszłości i nie przewidywać przyszłości.
Jestem szczęśliwa.
Jestem bardzo szczęśliwa.
Dziś idę na imieniny do mojej mamy.
Mój mąż nie chodzi na imprezy alkoholowe, więc poinformował moją mamę, że przyjdzie do niej późnym wieczorem i wypije kawę.
Czy ja jeszcze kiedys powiem mu, że go kocham?
Nie mówię mu tego od 6 lat.
Nawet jak dzieci pytają czy kocham tatę, to nie wiem, jak im odpowiedzieć.
Zawsze się migam jakoś. Skinę głową lub coś takiego, ale nie powiem im głośno KOCHAM, bo była by to nieprawda.
A ja chce żyć w prawdzie.
Nota prawna | Uwagi i opinie | Copyright odchudzanie.org.pl 2007