margo_mr
Rok urodzenia: 1982
Za przykladem wielu :)))
http://nasza-klasa.pl/profile/1262701
Odchudzam się od zawsze, ale tylko mówiąc o tym i dalej pałaszując łakocie. Do kolejnego konsekwentnego odchudzania zmotywowała mnie moja mama wiadomością, że sama schudła prawie 10kg. Więc dlaczego ja nie mogę? Też mogę...
I znowu zaczęłam...
Od zawsze miałam "nadprogramowe" ciałko. Już jako nastolatka zapoznałam się z efektem jojo. Jak tylko zaczęłam pracować to zaczęłam jeszcze szybciej tyć. Powiedziałam dość gdy ujrzałam prawie 90kg na wadze... uff, uff. Zaczęłam dietę opartą na kilku tj.:
1) niskowęglowodanowa (niskoglikemiczna) + 2) zgodna z grupą krwi + 3) "south beach"
Monotonnych ćwiczeń nie lubię, za szybko mi się nudzą. Do pracy mam około 10km, więc z zapałem wsiadłam na rower i słońce czy deszcz twardo pedałuję.
Sukcesem jest, że w ciągu miesiąca zgubiłam prawie 6kg. Teraz pracuję nad kolejnymi.
Dostałam wczoraj miłą wiadomość w pracy: państwo belgijskie będzie mi zwracać kase za każdy kilometr jaki przejadę do pracy rowerem:))) fajny przepis:)). Gdzieś kiedyś coś czytałam na ten temat, że Belgia Holandia i chyba W. Brytania tak robią. Chodzi o rozładowanie ruchu samochodowego. Wiec zgłosiłam to sekretarce i bedę miała większą wypłatę o parę euro i zaoszczędzę na paliwie do auta... hihi pójdę na lody za to :D:D... żartowałam :) żadnych lodów tylko sobie dobry śpiwór kupię :)) Trzeba się przygotować do mazur :) zostały tylko dwa tygodnie. Odliczam jak wariatka, ale się nie mogę doczekać :)))
Może w przyszłym roku zrobimy sobie wakacje na rowerze (mam nadzieję). Przez ten rok będziemy kompletować osprzęt do naszych pojazdów, trochę to niestety kosztuje. Konrad, mój leniwiec rzucił pomysł, że może teraz zostawimy auto w Białymstoku i pociągiem z rowerami ruszymy na te mazury, ale po pierwsze ktoś z nami pojedzie (moi rodzice albo brat?) a po drugie oprócz namiotu i pojemnika z gazem to nic nie mamy do tych rowerów... no szkoda
Teraz trochę pomarudzę. Już mam dość tego odmawiania tego czy tamtego. Wczoraj wieczorem wszamałam trochę (1/3?) czekolady z ostrą papryczką i jedno białe kinder bueno, a do tego butelka białego wina. Nie miałam i nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia :))) i co się okazało wcale nie przytyłam :)
... jednym słowem okres mi się zbliża
PS. Strasznie wam zazdroszczę tego spotkania gdzieś w Polsce ;) Czytałam, że basience już nic i nikt nie stoi na drodze :)) Pozwodzenia życzę
Nota prawna | Uwagi i opinie | Copyright odchudzanie.org.pl 2007