marhef
Rok urodzenia: 1984

O sobieJestem 23 letnią prawie-kobietą. Psychicznie mam o jakieś 7 lat mniej, i myślę, że zawsze już będę mieć 16.
Uwielbiam czytać, słuchać muzyki, wychodzić ze znajomymi na piwko, kocham straszliwie moje 4 szczurzyce.
Wiecznie brakuje mi na wszystko pieniędzy.
Więc mam cała masę długów ;)
I mam jeszcze nadwagę. Otyłość właściwie. Tak lekko liczą to będzie jakieś 50 kilo za dużo. Więc chyba nie muszę pisać o tym, CO skłoniło mnie do odchudzania, bo te 50 kilo za dużo mówi samo za siebie.

Sukcesy i porażki

Odchudzałam się trzy razy dietą 1000kcal. Najpierw schudłam 10 kilo, kilka lat później 20 i całkiem niedawno znów 10. Zawsze nadrabiałam to z nawiązką.

Blog: marhef

2007

Blog - marhef

Administrator portalu odchudzanie.org.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Więcej informacji. Regulamin blogów odchudznie.org.pl

8 września 2007

A więc. Głęboko mam wszelakie zasady poprawnej polszczyzny. I chce zacząć swoją opowieść od "a więc".

A więc.
Znów siadł mi kręgosłup.
Nie mogę chodzić, nie mogę siedzieć, nie mogę się wyprostować. Bo boli.
Wieczorny zastrzyk przeciwbólowy przestał działać. Kolejny dopiero rano. Nie wiem jak zasnę z tym bólem. Chyba w ogóle nie zasnę.

Siedzę sobie i kombinuję. Skąd mi się to bierze? Te nagłe niedomagania lędźwi, które wyłączają mnie z życia zawsze na kilka dni, czyniąc te dni tak nieznośnymi, jak tylko można.
No skąd?
50 kilo nadwagi.
Może to od tego? (nie oszukuj się idiotko, nie oszukuj tym rozszczepem łuku kręgu S1, nie oszukuj, dobrze wiesz, że to te 50 kilo)

Schudnąć?
Ale jak?
Próbuję od lat. Od lat nienawidzę siebie jak najgorszego ścierwa. Od lat chowam się i kurczę sama w sobie, żeby tylko nikt na mnie nie patrzył, nie widział tych zwałów tłuszczu.
Od lat moim jedynym marzeniem i obsesją jest schudnięcie.
Od lat nienawidzę szczupłych, pięknych dziewczyn.
Od lat systematycznie tyję.

Bo za co ja mam sie tak męczyć? Za co? Czy ja ojca i matkę zamordowałam, że mam pokutować? Do końca życia się pilnować, sobie wyliczać, sobie odejmować od pyska? Przecież ja sobie gorszej męki i kary nie jestem w stanie wyobrazić. Ja nie mam w sobie tyle siły, nie mam w sobie tego hartu ducha. Nie dam rady na dłuższą metę. Zrobić zryw, pilnować się miesiąc-dwa, schudnąć, a później znów przytyć - to potrafię. Ale całe życie? Przeraża mnie ta perspektywa. Bo z góry wiem, że znów przegram. Bo zawsze walkę uznaję za z góry przegraną.

A propos przegrania.
Przegrałam swoją młodość.
Kryjąc się w zbyt obszernych swetrach i długich spodniach.
Teraz patrzę na te młode, na te szczupłe siksy, te w krótkich spódniczkach, patrzę, i wiem, że mi tego nikt już nie wróci, nie cofnie.

Idę ryczeć w poduszkę.

Dodaj komentarz

Uczestnik Bloga publikuje swoje komentarze i opinie wyłącznie na własną odpowiedzialność. Administrator portalu odchudzanie.org.pl nie ponosi odpowiedzialności za jakąkolwiek szkodę wynikającą z korzystania z Forum. Korzystania z Forum jest jednoznaczne z zapoznaniem się i zaakceptowaniem przez użytkownika regulaminu Bloga.

© 2008 odchudzanie.org.pl | odchudzanie.org.pl - Diety opracowywane przez specjalistów | Nota prawna | Kontakt