monika85
Rok urodzenia: 1985
Waże 109.3 (21.05.08)przy wzroście 165 :(
chyba całe życie walczyłam z nadwagą, zdaje mi się,że już wszystkiego próbowałam- głodziłam się co było totalną głupotą.Marzyłam o szybkich efektach a tu ciągle efekt jo-jo.Straciłam motywacje.Aż pewnego dnia spoglądając w lustro powiedziłam sobie,że pora coś ze sobą zrobić..nadszedł czas by spełnić swoje marzenia o byciu kimś za kogo się nie będę wstydziła.I o to walcze..wiem,że daleka i ciężka droga przede mna i nie raz zwątpie ale mam nadzieje,że tutaj znajdę bratnie dusze :)
21.05.2008 109,3
28.05.2008 105,2
04.06.2008 100
18.06.2008 95.3
http://nasza-klasa.pl/profile/13732454
Jak komuś smutno to podaje moje gg 7751037 :)

chyba wszystkiego próbowałam... 21 maja 2008 wybrałam się do dietetyka i walcze o szczęście...z kazdego kilograma mniej będę się cieszyła jak dziecko
sukcesem jest to,że spotkałam was-kochane dziewczyny.Dzięki waszym pięknym słowom uwierzyłam,że potrafie być tym kim zawsze marzyłam by być!Nigdy nie sądziłam,że bede miała aż tyle bratnich duszyczek ... buziak dla was
Blog: monika85
2008
Blog - monika85
Administrator portalu odchudzanie.org.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Więcej informacji. Regulamin blogów odchudznie.org.pl24 czerwca 2008
eh..jutro by mineło 6 lat z moim lubym ale jakos ostatnio nie wytrzymałam i miałam dość jego ciagłych himerów.Ciężko mi jakoś..a tu przede mna jeszcze tyle kilogramów.Zawsze to była jakaś swiadomość,że ma sie kogoś,do kogo można sie przytulic i wogóle..no cóz ale z drugiej strony dośc juz miałam tego cio robił.Moze i lepiej jak dla mnie,że narazie bedę sama,odpoczne od wszystkiego..A jezeli jestesmy sobie pisani to może kiedys cos nas znów połączy.Monotonnia nas zabiła a mnie jego podejscie do mojej otyłości.Cóż może kiedyś znajde kogos,kto mnie pokocha taka jaką jestem i nie bedzie we mnie widział tylko tuszy :( smutno mi ...
Spakowałam się już i mam zamiar dobrze spedzić czas u siostry..W czwartek do dentysty-sadysty grrrrrrr a w piatek rozprawa w sądzie z moim ojcem..Cóż nigdy nie miałam życia usłanego różami.Jak wróce to dam znać jak zyje.A moje odchudzanie..widze efekty i tak jak kiedys pisałam kochaniutkie te 14 kg których sie pozbyłam to większość woda zalegająca w organizmie,opuchlizna (brałam tabletki antykoncepcyjne bardzo długo).Bo wg wyników robionych u lekarza tylko 2 kg tłuszczu schudłam...więc same zobaczcie 12 kg to jak wyżej pisałam.
Głowe zadzieram do góry i maszeruje przed siebie..jestem optymistka po przejściach i dąże do szcześcia.
Miłego dnia :*
"Część naszego życia polega na poszukiwaniu tej jednej osoby, która zrozumie naszą historię. Często okazuje się, że wybraliśmy niewłaściwie. Człowiek, o którym sądziliśmy, że rozumie nas najlepiej, odnosi się do nas później ze współczuciem, obojętnością albo wręcz antypatią. Z kolei ludzie, których obchodzimy, dzielą się na dwie grupy: tych, którzy nas rozumieją i tych, którzy wybaczają nam najgorsze grzechy. Rzadko zdarza się trafić na kogoś, kto ma obie te cechy naraz."
- trochę problemów masz... ale na pewno sobie poradzisz :)
Przy okazji polecam serwis www.OdchudzanieDietaZdrowie.pl można na nim dostać za darmo indywidualną dietę zestaw ćwiczeń i inne... Myślę że warte jest to rozreklamowania...
maja80 10 sierpnia 2008 12:57 - hej Piękna laseczko. :) ja juz jestem prawie 7 lat z moim chłopakiem mieliśmy różne dni gorsze i leprze ale fakt monotonia rozwala związek. Ale gorsze dni zawssze nas wzmacnialy w daleszej perspektywie wiec trzymam kciuki jak jesteście sobie rzeznaczeni to i tak bedziecie razem a jak nie to przeznaczenie dopiero na ciebie czeka:). A z tych kilogramów to nie wazne czy tłuszczyk czy woda zawsze lżej. trzymaj tak dalej :):) głowa do góry piersi do przodu i maszeruj z nami przez życie :)pozdrawiam buziaczki
timus 25 czerwca 2008 09:38 - Piękny wpis.
Nie chcę cie pocieszać.Jestem pełna podziwu dla Ciebie.
Powiem Ci jedno Nie jest ważne czy pozbyłaś sie wody czy tłuszczu.
Ważne jest że o tyle jesteś lżejsza.To początek drogi.W twoim przypadku trudniejszej niż wielu z nas ale Ty dasz rade.Czytając Ciebie nabiera sie pewności że jesteś osobą bardzo otwartą na ludzi.
Ty potrafisz mówić o sobie ale jestem pewna że też bardzo dobrze rozumiesz rozmówce.To bardzo ważna cecha i dlatego jestem pewna że znajdziesz drugą połowe.
A tutaj znalazłaś bratnie dusze.My wiemy jak to jest w różnych sytuacjach i dlatego zawsze możesz tutaj zajżeć,zapytać,doradzić a nie zamykać sie w sobie bo jesteś wartościową blogowiczką.
Pozdrowionka:)))
gaga1968 25 czerwca 2008 06:48 - Nie da się przezyc życia z kims kto nie akceptuje cię taką jaka jestes Juz teraz. czli brak miłosci .Pamiętaj miłośc to jest w życiu bardzo ważna trafisz jeszcze na tego jedynego co CIĘ POKOCHA PEŁNYM sercem. A zcie ma si tzlko jedno i tak syzbko mija ,e nie moesy go zmarnowac .Pozdrawiam
misiak 25 czerwca 2008 06:30 - Smutne są takie dni jak jutrzejszy ale... podzielam zdanie koleżanek. Jesteś z kimś nie dlatego, że jesteś szczupła i można się Tobą pochwalić kolegą ale dlatego, że jesteś kochana. Rozumiem, że jeśli jesteś z kimś długo i on nagle zaczyna tyć to można powiedzieć (ale DELIKATNIE), że kiedyś wyglądało się lepiej ale nie można dokuczać z tego powodu i zamęczać psychicznie. Jesteś dzielna i dasz radę :*
kostka272 24 czerwca 2008 23:59 - bardzo dobrze, ze zerwalas z tym panem...ja wiem, ze teraz ci ciezko, bo to swieze jeszcze, a na dodatek masz tyle problemow naraz jednoczesnie, ale w ogolnym rozrachunku wyjdziesz na plus:):) ja ci to mowie:) po co umartwiac sie w toksycznym zwiazku, jesli mozna korzystac z zalet wolnosci?:):) masz wiecej czasu dla siebie, mozesz sie w siebie wsluchac, a wtedy na pewno bedziesz wiedziala, co dla ciebie najlepsze:):):)pozdrawiam cieplutko!:):)
lisica 24 czerwca 2008 23:43 - Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni. Niby to banał, ale coś w nim jest. Nie było i nie jest Ci łatwo, ale pewnie tak było kiedyś gdzieś zapisane i jest to po prostu kolejny etap drogi. Jesteś dzielna i twarda, nawet jeśli czasem opadną Ci ramiona. Dałaś radę sobie samej i swoim 14 kilogramom wiec poradzisz sobie dalej. Uśmiech na twarz, dużo samozaparcia i wszystko pokonasz. Będzie inny luby, a ten były - jeszcze kiedyś moze pożałuje ???? Ciesz się mlodością, walcz o swoją niezależność nawet jeśli czasem musisz popracować łokciami! Budujesz w końcu swoje zycie! Co do kilogramów, na pewno Ci pomozemy. Sprawy sercowe załatwia sie same. :)
foka56 24 czerwca 2008 20:52 - Przykro mi ze Ci tak smutno. Szkoda ze zycie nie jest zawsze dla Ciebie sprawiedliwe ale najwazniejsze ze sie mocno trzymasz i nie poddajesz! Walcz o siebie i swoje szczescie! Rozstania sa ciezkie ale jesli to nie jest wlasciwa osoba to warto w sobie znalezc sile i mimo tego smutku to skonczyc. A zobaczysz ze przyjdzie dzien ze to wszystko bedzie juz tylko wspomnieniem ktore juz nie boli. Ciezko jest znalezc ta osobe ktora nas zrozumie i bedzie zawsze dla nas ale zycze Ci bardzo by Ci sie udalo! Trzymam kciuki!
jersey 24 czerwca 2008 19:56 - Moniczko bądz dobrej myśli.Jak potrawi zrozumieć swoje postępowanie Twój luby.to może sie za jakiś czas połączycie ale jak masz cierpiec przez resztę życia przez niedomówienia i niezgody między Wami to sie zastanów nad tym związkiem.Przykro mi mówić ale nieraz lepiej dwa razy sie nie sparzyc.Poczakaj i odczekaj u siostry( dobrze ,ze masz gdzie i u kogo).daj mu czas na wyjasnienia zawsze czas goi rany i pozwala zrozumieć wiele spraw:)
pozdrawiam i życzę Ci wszystkiego najlepszego abyś mądrze postąpiła i roztropnie:)
basienka 24 czerwca 2008 19:09 - co ma być to będzie a moze lepiej ze stało sie tak jak sie stało.czasami warto od siebie odpocząc i być moze kiedyś sie połaczycie .odpoczni u siostrzyczki i wracaj do nas pełna energi .
sopelek 24 czerwca 2008 18:04 - Fajnie że się nie załamujesz,widocznie ten facet nie wie co traci bo z tego co piszesz jesteś bardzo wartościową dziewczyną no ale może kiedyś to przemyśli.....Życzę miłego wypoczynku u siostry pozdrawiam
magdzik 24 czerwca 2008 16:26