roza
Rok urodzenia: 1977
Mam 31 lat, dwoje fajnych dzieci i około 25 zbędnych kilogramów, które pojawiły się w ciągu ostatnich 6-7 lat.

Jak do tej pory nigdy nie stosowałam żadnej poważnej diety, te które zaczynałam były albo mało efektywne, albo ja nie umiałam w nich trwać. Efekty są opłakane. Mimo, że lubię siebie to źle się czuję z nadwagą i chcę się z nią pożegnać.
28.07.2008 - 79 kg
04.08.2008 - 77 kg
11.08.2008 - 76 kg
18.08.2008 - 74 kg
25.08.2008 - 73 kg
01.09.2008 - 73 kg
08.09.2008 - 73 kg
15.09.2008 - 72 kg
22.09.2008 - 72 kg
29.09.2008 - 71 kg
Blog: roza
2008
Blog - roza
Administrator portalu odchudzanie.org.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Więcej informacji. Regulamin blogów odchudznie.org.pl21 sierpnia 2008
Od ostatniego wpisu dużo się zmieniło.
Zaczęło się przedwczoraj popołudniu- dopadł mnie podjadacz.Starałam się z całych sił, ale i tak coś przedostało się za barykady (ciasteczko, kilka chrupek i skórki od chleba po córce). No a wczoraj rano okazało się, że to okres stał u bram i sabotował moje działania.
Było ciężko, ataki odpierałam dzielnie ale z różnym skutkiem.
Dziś jednak się pocieszyłam po porannym ważeniu: mimo usilnych działań ofensywnych wroga waga nie drgnęła i dalej 74 przyczółek jest w moich rękach.
Chciałabym jednak jeszcze przesunąć zielony suwaczek w dół, zwłaszcza przed wizytą u dietetyczki 1 września na pierwszej kontroli.
Kolejnym sabotażystą mojej diety jest nieustająco teściowa. Jest niereformowalna. Powiedziałam jej wprost, że nie jem bo jestem na diecie. I co z tego? Nic!!! Wczoraj przy powrocie z pracy odbierałam od Niej dzieci, jeszcze nie weszłam a już obiad stał na stole.
Muszę chyba ją poprosić, żeby na te 2 godziny do dzieci przyjeżdżała do nas do domu (bo nianię mamy do trzeciej, a ja kilka razy w tygodniu wracam z pracy po piątej i w te dni niania zawozi dzieci popołudniu do dziadków, albo Oni po nie przyjeżdżają). U nas nie będzie miała pola do popisu, bo nie musi gotować - dzieci zawsze mają jakąś zupę, a drugiego nie potrzebują bo są jeszcze małe, poza tym mogą zjeść ze mną wieczorkiem jeszcze coś ciepłego. Babcia nie będzie się realizować jako mój osobisty przekarmiacz!
Kochane pozdrawiam coraz cieplej z uwagi na pogodę na zewnątrz!
- Porozmawiaj bardzo grzecznie z tesciową na pewno posłucha .Pewnie się martwi tobą widzi ze jestes zapracowana Mamy tak mają.Bo życie jest za krotkie zeby sobie wrogów robic. Pozdrawiam i życze mniej podjadacza .pa
misiak 21 sierpnia 2008 21:49 - Babcie tak maja :) Milego dnia!
zabulinka_86 21 sierpnia 2008 15:02 - gratuluje wygranej bitwy , bo wojna... coz tesciowa jest jednak upartym wrogiem . jednak szable w dlon i do ataku ... z nia tez wygrasz
powodzenia
damrade 21 sierpnia 2008 13:48 - Przed okresem nie dość, że mamy zachciewajki to zazwyczaj waga wskazuje trochę więcej.
Pozdrawiam.
kami_85 21 sierpnia 2008 12:58 - każda matka nie pozwala sie odchudzac aż sama nie zacznie:) tak było ze mna teraz i moje córki razem sie dopingujemy i razem jest nam lepiej bo kazda cos nowego wymysla na posilki:) zycze ci abys miała spokoj z tesciową
basienka 21 sierpnia 2008 12:05 - Oj, no u mnie z mamą miałam podobnie. Nie przyjmowała do wiadomości, że nie będę jadła jej obiadów, bo ociekają tłuszczem itp i zawsze był z tym problem. Bo nie przyjmowała do wiadomści, albo się obrażała. Ja jednak postawiłam na swoim i odmawiałam CIĄGLE, oczywiście starałam się być miła przy tym, ale STANOWCZA. Były kaprysy, obrażania itp, ale dało radę i w tej chwili nie ma problemu. Będę trzymać kciuki, żeby się udało.
Tez mi się wydaje, że lepiej nie zapraszać teściowej tylko odmawiać tego obiadu u niej, bo jak ci zacznie mieszać w kuchni, to będzie ją trudniej "wyplewić" ;)
pozdrawiam
A z dietą - głowa do góry! Też mam takie przestoje, grunt to się nie poddać :)
malaga 21 sierpnia 2008 11:52 - założę się , że nic jej nie powstrzyma a jeszcze się narazisz, stwierdzi, że w domu nie ma nic do jedzenia, a przecież dzieci i mąż muszą jeść porządnie, nakupuje ci rzeczy do szafek, ugotuje i będzie wypominać, że źle gospodarzysz.
wiec nie ryDZykuj wpuszczenia teściowej do domu, to zwykle źle się kończy. Raczej obierz inna stretegię, raz, drugi, trzeci widząc stół z obiadem a nie mając ochoty na niego powiedz dobitnie: Mamo tyle razy, mówiłam , że nie będę jeść. I nie zjedz. Wyraźnie z mocnym twardym akcentem powiedz: Nie dziękuję, nie będę JEŚĆ. pomoze po paru razach. Moja babcia jest taka sama.a nawet lepsza, dosc ze mi wpieprza na talerzprzy kazdej wizycie porcje jak dla doroslego chlopa, to potem dzwoni do swojej corki, a mojej matki, i narzeka, a wręcz ubolewa i lamentuje, ze jestem gruba i brzydka i nikt mnie nie zechce. Oczywiscie wszystko za moimi plecami. PARANOJA Z TYMI TESCIOWYMI, BABCIAMI I INNYMI... KOBITAMI
ona27e 21 sierpnia 2008 11:18 - Nie wiem jak Ci pomóc, wiesz? Ja podobnie walczę z mamą...
Wytrwaj w swojej silnej woli. 3mam kciuki :*
kostka272 21 sierpnia 2008 11:11
© 2008 odchudzanie.org.pl | odchudzanie.org.pl - Diety opracowywane przez specjalistów | Nota prawna | Kontakt