Forum

nowy profil regulamin

Administrator portalu odchudzanie.org.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Więcej informacji. Regulamin forum odchudznie.org.pl

Forum » Moja historia » Zaczynam od ok. 145kg. Cel - przeżyć...

Moja historia - Zaczynam od ok. 145kg. Cel - przeżyć...

misiek_23

Jestem tu nowym nabytkiem i zgadza się, mniej-więcej tyle wynosi moja waga - 145kg. Nie jestem nawet pewny, gdyż mało która waga toleruje takie obciążenia - ja takiej nie mam.

W tej chwili stoję na granicy wytrzymałości psychicznej i fizycznej. Fizycznie są już problemy ze stawami, ciśnieniem - wiadomo, standardowa lekarska śpiewka, choć trzymam się świetnie i nawet jestem dość zwinny, jak na swój stan.

Kłopot w tym, że mam 23 lata i obwód w pasie niemal równy wadze. To jest już niebezpieczne, a o utrudnieniach - choćby z brakiem ciuchów - nie wspomnę.

Raz w życiu udało mi się zrzucić ok. 20kg w ok. miesiąc (sic!). Miałem silną motywację, ale cała akcja zakończyła się fiaskiem, a na sam koniec jeszcze hospitalizacją. Oczywiście, szybko nadrobiłem stracone kilogramy - przynajmniej zdrowie też powróciło...

Wiem, że muszę zrzucić ponad 50kg. Nawet nie liczę ile konkretnie, gdyż przy takich liczbach 1-2kg nic nie znaczą... no, niezupełnie nic - ale są kroplą w morzu. Wiem, że sam sobie nie poradzę. Brakuje mi motywacji (przede wszystkim), brakuje mi fachowej pomocy (głównie specjalistów - bez medycyny już się chyba nie obejdzie w moim stanie), czasu na ćwiczenia i pieniędzy na "zdrowe żarcie". Lekarz był w stanie jedynie skierować mnie na tą stronę. Jednakże wiedza o ćwiczeniach i dietach nic mi nie daje. Brakuje mi też wiary.

A więc - oto moja spowiedź i apel do wszystkich w podobnym stanie - wiesz, jak sobie poradzić, to proszę podziel się tą wiedzą.

Ciekawe, czy jestem tu wagowym rekordzistą... nie zdziwiłbym się.
2008-03-05 13:00:00

odpowiedz
misia_23

Witam mam na imie Natalia również mam 23 lata ważyłam 116,5 kg jeszcze miesiąc temu teraz waże 104kg. Od około 10 lat przeszłam wszystkie możliwe kliniki, szpitale no i wielu lekarzy wreszcie wiem co mi jest mam kilka chorób wraz z którymi przyszła otyłość. Miesiąc temu trafiłam do lekarza do poradni leczenia chorób metabolicznych i przyznam szczerze, że miejsce to traktuje jak drzwi do życia o którym od lat marze. Jeśli chodzi o motywacje cóż każdy z nas chce wyglądać dobrze, być zdrowym itd. Jeśli chodzi o mnie i moje doświadczenia to powiem szczerze te opcje mnie nie motywowały.Odnosze wrażenie, że do diety trzeba dojrzeć.
Ja mam przyznaną od lekarza diete 1200 kcl. Ty jako facet pracujący ciężko powinieneś zjadać ok 3200 kcl, żeby schudnąć to musi być deficyt kaloryczny 1000, więc sądze, że jeśli będziesz zjadał ok 2000 kalori to ci się uda. Z miesięcznego doświadczenia powiem ci że to nie jest mało pod warunkiem, że zaczniesz sobie gotować to co lubisz ale inaczej, ja jem wszystko poprzez kurczaczki, frytki naleśniki placki ale przyrządzone na miare diety 1200 kcl. przez miesiąc spadłam z wagi 12 kilo lekarz stwierdził, że to bardzo dużo. Na tej podstawie sądze że ta dieta jest dobra daje efekty a przy okazjji nie byłam przez ten miesiąc ani raz głodna bo jem 6 razy na dzień. Ciesze się, że masz kobitke, że masz jeszcze dobrą kondycje, ale to tylko kwestia czasu też ją miałam i moje życie też jest bogate w znajomych i mialam swoje miłości, ale życie się zmienia i poczułam że za nim nie nadążam, więc zrób jeszcze coś z sobą póki masz czas i nie musisz przechodzić multum niemiłych, paskudnych i zostawiających skaze na psychice badań, bo zaczną sie miliony podejrzeń chorobowych poprzez raka, białaczke i inne, ja przez to przeszłam i nie życze najgorszemu wrogowi. Na twoim miejscu zrobilabym sobie tylko badanie tarczycy TSH Ft4 i Ft3 oraz USG, ponieważ nasz rocznik jest na nią narażony, a u mężczyzn ciężko jest spostrzec na oko chorą tarczyce, a niestety jest to chormon który sieje spustoszenie w organizmie. Pozdrawiam wierze że ci się uda i trzymam za ciebie kciuki:)
2008-09-21 10:30:49

odpowiedz
Adik

Dawno sie tutaj nic nie działo w wątku, ale dopiszę się. Ja mam 34 lata i ok. 160kg. Tyłem stopniowo, waga mi nie przeszkadzała, zdrowie dopisywało. Ale mój wiek już nie jest tak jak twój, więc zaczynają się problemy.. a to serce, a to stawy itd. Trzeba wziąć się do roboty jeśli organizm zaczyna domagać się zrzucenia kg. Ja już muszę, a Ty misiek będziesz musiał za parę lat. Też nie wiem jak to zrobię, ale widok szczęśliwej rodziny jest ważniejszy niż ta jedna smaczna golonka czy zimne piwo. 34 lata jadłem, teraz mogę kolejne nie jeść (tak mi się wydaje), ale faktycznie o motywację trudno. Życzę Tobie innej motywacji niż utrata zdrowia i nie życze stanąć przed pytaniem "jeść dalej i umrzeć czy wyrzec się smakołyków i dobrego jedzenia na rzecz zdrowia i szczęścia"!

Pozdrawiam
Adik
2008-06-16 01:01:03

odpowiedz
Daria

Misiek, bardzo Cię proszę, odezwij się do mnie... Mój mail: tajna.skrytka.kot@gmail.com
2008-03-19 20:07:26

odpowiedz
anucha

czesc misiek nie przejmuj sie ja wcale niewiele mniej waze na chwile obecna. nie bylo tka zawsze jeszcze rok temu wygladalam całkiem nawet bardzo dobrze i wazylam o polowe mniej. kilogramy mi przyszly jak bylam w ciazy bo praktycznie pol roku spedzilam w lozku. nie wolno mi bylo chodzic ani nic robic wiec.... coz teraz mam do zrzucenia ponad 50kg. wiesz kiedys jzu sie odchudzalam i calkiem dobrze mi poszlo ale coz najgorzej jest zaczac a ja zaczynam naogol codziennie i nawet niezle mi idzie tak do poznego popoludnia ... a pozneij to juz szlag trafil postanowienia....
coz ja tumoge poprostu jutro jest nastepny dzien i trzeba znow sprobowac. mam swoj wlasny pomysl na diete tylko tej wytrwalosci boze nie szczedz... a jak tobie idzie??? dzialasz juz cos?? nie wiem jak ty ale ja bym z checia dzielila sie z kims swoimi wrazeniami z odchudzania bo to wcale nie jest taka latwa sprawa.
powodzenia
anucha
2008-03-12 23:18:34

odpowiedz
Foka

Cześć, widzę, że to nie tylko mój problem, kilogramy po ciąży, szczególnie po ciąży w której się leżało 8 miesięcy. Ja miałam tak dwa razy i zostało mi 24 kg. nie dużo? A weź to zrzuć... Byłoby super gdybyś sie odezwała do mnie na maila foczyk@op.pl Może faktycznie w grupie będzie przynajmniej przyjemniej jak nie skuteczniej, od dwóch dni jestem na swojej diecie, naczytałam się fajnej lektury co i jak z tym odchudzaniem i jak na razie dobrze mi idzie ale mi zawsze dobrze idzie przez tydzień, później zapominam, że sobie coś obiecywałam....Iwona
2008-08-05 09:41:49

odpowiedz
kama

cześć. 130, teraz 112;) u mnie strach przed kompletnym rozwaleniem zdrowia jest najlepsza motywacją. Do takiej wago doprowadziła mnie właśnie choroba. choroba się skończyła a masa została a raczej ja z nią zostałam. w "naszej" sytuacji jakieś areobiki czy inne aktywne ćwiczenia fizyczne póki co odpadają bo stawy siadają nistety. mój sposób jest taki: chudnąc ale spokojnie i przede wszystkim na trwałe. zaczęłam od odstawienia ziemniaków, słodyczy, sosów, smażonych mięs, ciacha i piwa. poem na pół roku odstawiłam mięso - u mnie mięso brdzo wzmaga apetyt. teraz wróciłam do mięsa ale tylko drób i to pieczony na ruszcie albo gotowany. warzywka owoce i postepy są. spacery, rower w miare możliwości. staram się na moją diete nie wydawać więcej pieniędzy niż normalnie. i regularnie się badam. jeżeli ze zdrowiem wszystko jest ok to przy diecie trzeba schudnąć... ale jak wspomniałam chyba jednak lepiej robić to wolno.
2008-03-05 19:38:40

odpowiedz
evita

hej. Tu ewa. Ja co prawda nie waże tyle,ale tez siada mi juz psychika, czuje sie koszmarnie, tymbardziej ze rejestruje postepujacy przyływ na wadze. Podjęłam walke,ale nie wiem c zy dam rade, bo nie lubie ruchu i kocham jesc. Cóz...moze bedziemy sie wspierac nawzajem i moze wtedy damy rade. Co Ty na to?
pozdrawiam
2008-03-05 13:17:39

odpowiedz
misiek_23

Cóż, obawiam się, że nie stać mnie na powolne chudnięcie... życia mi nie starczy! Za dużo do zrzucenia, niestety.

Ewo, powiedz mi, jak można nie lubić ruchu? Ja każdą wolną chwilkę najchętniej spędziłbym w górach, na wchodzeniu, schodzeniu, człapaniu, narzekaniu itd.:)

Powiem Ci, że kiedyś zdarzyło mi się pracować na budowie. Zaczynaliśmy w ok. 10 - taka brygada przynieś-podaj-pozamiataj. Ciężka praca, 7/12. Już na początku chłopaki obstawiali, że jako pierwszy odpadnę, bo się załamię.

Skończyłem pracę jako ostatni, reszta odeszła po kilku dniach.

Psychika ma więc własne mięśnie - i to bardzo silne.

Czemu więc nie idzie mi odchudzanie? szczerze - sam nie wiem.. ale po prostu nie widzę celu, nie widzę w tym sensu głębszego. Żyje mi się dobrze, nie narzekam na zdrowie, życie osobiste czy zawodowe... więc? Po co tracić wagę?

To chyba mój największy problem. Brak prawdziwej motywacji, podparty lenistwem i aktywnym trybem życia.

A czym wy się motywujecie?
2008-03-06 02:13:35

odpowiedz
ona27e

Hej pytasz czym motywują się ludzie? hmm ja motywuję się zrobieniem na złość mojej matce, która gdy schudla ok 20 kilo stala się deptaczem mojej osobowosci poniża mnie i ciagle sie wywyższa.... dluga bolesna historia. Ale chce jej zrobić na złośc, dośc, że będę równie szczupla to jeszcze hahaha 20 lat mlodsza:) a ONA już młodości nie osiągnie mimo tony drogocennych kosmetyków .pozdrawiam
2008-08-02 13:40:18

odpowiedz
happywomen77

Misiek,motywacją dla Ciebie powino być przedewszystkim zdrowie z którym nie masz problemów teraz,ale wiek 23 lat jest niczym w porównaniu z tym co przed Tobą...za chwilke stuknie trzydzieści i pomalutku zaczną się problemy,organizm prędzej czy póżniej zareaguje na taką wagę...Kolejną myslę dobrą motywacja napewno będzie miłość...z wypowiedzi wnioskuję że jesteś super gościem,wesołym,miłym,ciekawym który pewnie nie narzeka na brak przyjaciół,nie wiem czy masz dziewczyne żonę bo nie napisaleś jeśli tak to dobrze zadbaj więc boski sex :) tak żeby laska zapamietała Cie do końca zycia:)w innym wypadku za kilka lat Twoja partnerka zacznie marzyć o tym wysportowanym kaloryferku których pełno po gazetkach,internecie itd.a to juz tylko krok od nieszczęścia:( W tym wieku trzeba kozystać w pełni z zycia które mamy tylko jedno-trzeba je przezyc jak najlepiej.Nasze dzieci nie moga sie wstydzić taty(a dzieci potrafia byc okrutne)Wiec chłopie do dzieła!!!wspierajmy sie wzajemnie i do przodu,rok poświecenia czy dwa jest niczym z 40-... które jeszcze przed nami...!!!!Powodzenia
2008-03-06 07:06:48

odpowiedz
kama

tak jest!
2008-03-06 16:07:45

odpowiedz
irena

Cześć. Jestem nowa. Chciałabym również zgubić kilogramy , ale kiepsko mi to wychodzi.Nie mam aż tak dużej nadwagi , ale zależy mi zrzuceniu 15-17 kg ale również nie mam motywacji. Mam kłopoty rodzinne i własnie z powodu z tych kłopotów się zajadam.Przed ośmiu laty zgubiłam przez okres 3 tygodni 10 kg dzięki diecie Cambridge, ale wtedy miałam motywację i dużo silnej woli.Teraz brakuje mi właśnie tej silnej woli, a i też zmartwienia nie pomagają w schudnięciu. Jazda na rowerze również nie sądzę żeby była skuteczna. Na pewno trzeba mniej jeść. Może przy Waszym wsparciu odzyskam wiarę w lepsze jutro i na kłopoty nie będę objadała się suchymi bułkami. Wierzcie mi nie zajadam się słodyczami,ani lodami czy frytkami, hamburgerami. Bułki niestety też mają kalorie. Pozdrawiam wszystkim. Ika.
2008-03-07 12:46:05

odpowiedz
mariki
mariki

Hej Irena jesli nie radzisz sobie sama to moze znajdz kogo kto bedzie chcial tez zbubic zbedne kilogramy razem z Toba. Ja na silownie zaczelam chodzic w grupie 3 dziewczyn i jednego faceta i zostalam tylko ja. Nie chcialo mi sie samej, ale teraz po prostu sie zbieram, zakladam, zakladam na uszy sluchawki, wlaczam ulubiona muzyke i pedze na silownie. Unikaj sytuacji w ktorych sie obiadasz, jesli cos wcinasz przed telewizorem to przestan ogladac tak czesto telewizje, idzie wiosna zacznij chodzic na spacery, jezdzic na rowerze. Gotuj troche bardziej dietetycznie, ja np. wstaje rano robie jajecznice z boczkiem, kielbasa i cebula dla domownikow a dla siebie na malej patelence jajecznice z 3 jaj na szczypcie masla, do tego pokrojony pomidor. Przestan jesc slodycze, zero salami, kielbasy,metki, pasztetowej, unikaj wszystkiego co ma tluszcz, oczywiscie bez przesady bo niektore witaminy jak np. E sa wchlaniane w towarzystwie tluszczy. Zacznij chodzic na piechote gdzie sie da, kup wygodne buty, kazdy ruch ma znaczenie, ja np. nawet przed telewizorem rozkladam kocyk i powoli sobie cwicze kilka przysiadow, kocie grzbiety, jakies rozciaganie, brzuszki, wszystko bez pospiechu. No i nie mozesz chodzic glodna, bo wtedy spada ci cukier we krwi i mozesz miec napady glodu. Jak mnie chwyta glod i chce cos slodkiego to wcinam suszone sliwki, albo np. pije sok pomaranczowy.
2008-03-11 10:52:28

odpowiedz
misiek_23

Happy, wiesz jak to jest - dopóki wszystko gra, to nie przejmujemy się... tak jest właśnie ze zdrowiem moim. Nie dociera do mnie to, co może się stać. Tym bardziej, że jako honorowy krwiodawca mam bardzo dobre wyniki - taki uparciuszek jestem:)

A dziewczynę mam wspaniałą i kochającą, wspiera mnie w wysiłkach. Sądzę też, że nie narzeka na jakość świadczonych przeze mnie usług :D Nie widzę jakoś opcji, by tylko ze względu na mój brzuszek zniknęła z mojego życia, co akurat bardzo mnie cieszy. A jeśli ma zamiar latać za pakerami, to cóż, wówczas zupełnie nie będzie sensu walczyć z nadwagą, prawda?

Jeśli więc te dwie rzeczy nam odpadają, co jaki motyw pozostaje?

Ireno, nie za bardzo rozumiem tylko, jak można jeść ze zmartwienia. Ja w stresie raczej przełknąć śliny nie mogę i mój problem polega raczej na tym, że brak mi regularności i rozplanowania diety... Paradoksalnie, na takie napady głodu jest dobra rada - zająć się czymś. Albo chociaż zająć ręce. Ja biorę się za pracę, hobby lub gram w gry komputerowe, jeśli chcę zupełnie się wyłączyć. Jeśli jest pasja, to głód schodzi na dalszy plan (szczególnie polecam gry z serii Cywilizacja - wciąga na potęgę)!

A jazda na rowerze jest jak najbardziej pomocna, o ile wesprzesz nią dietkę. Może właśnie zamiast podwieczorku - przejażdżka?

Wierzę też, że każdy problem ma jakieś rozwiązanie. A na pewno kłopoty rodzinne, z którymi się borykasz, nie zostaną rozwiązane, jeśli przytyjesz. Przeciwnie, spadek wagi będzie rozwiązaniem innego problemu - a to oznacza, że wówczas łatwiej będzie Ci zająć się czymś innym, w końcu jeden kłopot z głowy. Mam rację?

Trzymaj się, będzie dobrze. Tylko zamień bułki na marchewki:)
2008-03-07 17:02:54

odpowiedz
mariki
mariki

A ja dokładnie rozumiem Irenę, gdy przeżywam jakiś stres to futruje jedzenie jak odkurzacz.
2008-03-11 10:09:37

odpowiedz
felcia24

Też rozumiem tzw. "wcinanie", gdy się przezywa stresy - też to robię. Dzisiaj postanowiłam, że sie będę odchudzać. Podziwiam Cię Misiek za Twój optymizm, mi gdzieś uleciał po drodze. Jesli zaś chodzi o motywację. Mam pytanie - skoro nie chcesz się odchudzać i wszystko u Ciebie w porządku, to z jakich powodów się tu pojawiłeś?????? Myślę, że każdy ma jakiś. Ja np. źle się czuję w swoim ciele i dlatego tu jestem- chcę sie poczuć "lekka" na ciele i duszy.
Pozdrawiam wszystkich i mam nadzieję, że jakby co, to pomożecie:):):)
2008-03-13 19:51:18

odpowiedz
grazka

Dzień dobry,tu grazka.Przeczytałam Wasze posty-b.ciekawe.
misiek_23-życzę Ci powodzenia,ja też chcę cię zmotywować zdrowiem.Wyobraż sobie kłopoty z krążeniem,przewodem pokarmowym,cukrzycą-czy chcesz już niedługo być stałym bywalcem szpitali,to nie żarty!(mnie to b.motywuje).Jak będziesz żył,jak pracował,będziesz przyczyną ciągłego zmartwienia dla swojej kobiety i dzieci.Poza tym zrzucenie wagi będzie prawdziwą szkołą charakteru!
mariki-z tym wsparciem domowników nie zawsze jest tak słodko.Moje dorosłe córki mnie wspierają,ale mąż ani myśli zrezygnować ze słodyczy i innych smakołyków,to trwa od lat.Wciąż mi przycina,że jestem za gruba,ale mi nie pomaga.Na szczęście nie przejmuję się tym,chcę schudąć dla siebie nie dla niego.
To nie pierwsze moje forum o odchudzaniu,ale widzę,że są tu poważni ludzie,nie jakieś siksy,które przy BMI 18 chcą zżucić jeszcze 2 kilo.Moją motywacją jest przede wszystkim zdrowie,ale też wygląd.Mam 44 lata i chcę jeszcze długo ładnie wyglądać i być sprawna.
Staram się odżywiać wg diety strukturalnej dr.M.Bardadyna.Chodzę na aerobik.Teraz walczę ze słodyczami i o to,żeby jeść małe porcje,pić dużo wody i nie złamać tych postanowień w weekend.
Sobota i niedziela to dla mnie horror pod względem jedzenia!
Trzymajcie się,pozdrawiam!
2008-03-14 16:05:22

odpowiedz
impossibleisnothing
impossibleisnothing

ja zaczęłam miesiąc temu. Bardzo intensywnie, jednak bez żadnego konkretnego pomysłu na dietę. Chcę zasięgnąc rady specjalisty, bo w internecie wyczytalam masę o dietach i nie wiem która będzie dla mnie najlepsza. Zresztą nie chodzi mi o dietę na jakiś czas, ale o ogolny jadłospis którego bym mogła się 3mać mniej lub bardziej rygorystycznie już zawsze. Cieszę się, ze trafiłam dziś na tę stronkę :) Poprawił mi się nastrój gdy zobaczyłam ile niektórzy schudli. Więc czemu ja nie miałabym dać rady :) powodzenia życzę wszystkim :)
2008-07-16 00:00:11

odpowiedz

© 2008 odchudzanie.org.pl | odchudzanie.org.pl - Diety opracowywane przez specjalistów | Nota prawna | Kontakt