Forum

nowy profil regulamin

Administrator portalu odchudzanie.org.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Więcej informacji. Regulamin forum odchudznie.org.pl

Forum » Moja historia » Odchudzanie ale z głową...

Moja historia - Odchudzanie ale z głową...

tooja

Jestem ciekawa ile tak naprawde z Was potrzebuje tego aby schudnac? Bardzo czesto rozmawiam z jakimis osobami ktore sa "chude jak patyk" a mowia ze MUSZA schudnac. Mam nadzieje ze osoby ktore wypowiadaja sie na tym forum faktycznie powinny zgubic jakies kilogramy. Powiem Wam teraz kilka moich pomyslow na odchudzanie. Ja probowalam bardzo duzo razy sie odchudzac (zalezalo mi na zrzuceniu okolo 5 kg) - i nazwalam moja diete "dietą od jutra" :-) wygladalo to tak ze obiecalam sobie ze od jutra zaczne sie odchudzac, no ale wiadomo jak to ciezko sie do tego zmusic...wiec nic z tego nie bylo. Jadlam zawsze bardzo duzo zwlaszcza slodyczy (uwielbiam je) ale w koncu powiedzialam dosc! Zaczelam powoli ograniczac swoje posilki - nie ma nic gorszego jak zaczac drastyczna diete! bo stajemy sie wtedy nerwowi itd. Co robilam?
- codziennie biegalam okolo 20 minut
- staralam sie unikac slodyczy
- jadlam wszystko ale w okreslonych ilosciach (np. jogurt, na obiad: ziemniaki,
maly kawalek miesa i surowka; dwie kanapki, dwa jablka)wazne zeby dieta byla urozmaicona,
nie wydaje mi sie byc dobrym pomyslem wykluczanie jakichs produktow - mowie to na wlasnym
przykladzie
- jesli mialam bardzo ochote na cos slodkiego to sobie zjadlam bo inaczej bym musiala sie nie
zle pomeczyc odmawiajac sobie malego wafelka a przeciez nie chodzi o to abysmy sie katowały
- staralam sie nie jesc po godz 18
- do szkoly chodzilam pieszo a autem jezdzilam tylko wtedy gdy zachodzila taka konieczosc.

Trzeba pamietac ze potrzeba nam duzo silnej woli aby wytrwac w odchudzaniu! Nieraz mamy lepsze dni nieraz gorsze ale najwazniejsze aby wytrwale dazyc do celu.
W ZADNYM WYPADKU nie polecam gwaltownego odchudzania - tak zrobila moja siostra (przy wzroscie okolo160 wazyla 74 kg i w ciagu 3 miesiecy schudla 24 kg), nie brala zadnych tabletek! Cwiczyla, biegala no i... nie jadla, bo chyba nie mozna nazwac posilkiem np. "jedno jablko dziennie i kanapke" - to bylo straszne. Byla szczesliwa ze tyle schudla tylko ze nie minal rok i juz zaczely sie problemy, byla pierwsza operacja potem druga. Teraz na szczescie je juz "normalnie" i o dziwo nie bylo efektu jojo. Jest to powod do dumy tylko warto zastanowic sie czy warto poswiecic swoje zdrowie? Pamietajcie zeby odchudzac sie ale bardzo stopniowo, naprawde bardzo powoli, wiem po sobie ze to tez przynosi skutki ale tylko pozytywne :-)
2008-03-08 09:42:19

odpowiedz
kredka

Zdecydowalam sie na napisanie czegos takiego bo moze byc to przestroga dla osob ,ktore popadna z powodu odchudzania w bledne kolo.Moja historia zaczela sie dosc przecietnie.Nie zalezalo mi na schudnieciu niewiadomo jak wielu kg.Po prostu momenatmi czulam sie glupio z powodu tego ,ze inni (znajomi)sa szczuplejsi .Poza tym chyba nigdy nie czulam sie dobrze we walsnym ciele albo ze soba sama.Teraz wiem ,ze bardzo duzo zalezy od naszej psychiki.Schudniecie paru kg daje nam pozytywny efekt wylacznie na jakis czas.Czujemy sie swientie bo inni zaczynaja na nas zwracac uwage pytajac "jak ty to robisz?z dnia a dzien stajesz sie coraz chudsza".Zabierajac sie za odchudzanie nie mialam przed oczyma obrazkow propagowanych w tv (cos w stylu im chudsza tym ladniejsza ,im szczuplejsza tym moze wiecej zdzialac)Nie nie nie.Byc moze najbardziej denerwujace byly docinki osob z kregu rodziny czy znajomych ,wyzywajacych mnie przy byle okazji od "pulpecika "itp :(Teraz zaczynam sie zastanawiac czy to cale odchudzanie na prawde bylo mi potrzebne czy im ,majacym wokol siebie same idealy.Z perspektywy czasu widze,ze taka presja otoczenia moze zmarnowac nam nie tylko zdrowie ale rowniez pozostowic pietno na cale zycie.
A zatem jak pisalam wczesniej moja historia zaczela sie dosc niewinnie i przecietnie.Zalezalo mi na schudnieciu gora 5 kg ale wiadomo "im wiecej tym lepiej;)"Pamietam jakie ilosci slodyczy spozywalam kazdego dnia :P ale tak to juz jest z kobietkami ,ze maja do tego slabosc.Ktoregos wieczora jedzac princesse:D powiedzialam sobie "to juz moj ostatani baton w zyciu".Sama nie wiezylam w to co mowie ale od tamtej pory minelo 4 albo 5 lat i nie mialam w buzi nic slodszego poza orbotkami :P Kazdy mi dokuczal ,ze nie wytrwam i specjalnie mnie kusili ,jedzac przy mnie slodkosci.Ale ja nie dalam sie ,bo wiedzialam ,ze jesli po jakims czasie niejedzenia slodyczy sprobuje chocby kawalek to cale moje wielkie postanowienie legnie w gruzach.Teraz czuje sie jakby slodyczy wogole nie istnialy i patrze na nie w sklepach jak na jakies plastikowe jedzenie,jedynie pieknie pachnace.Juz nawet wmowilam sobie ze sa niedobre:P Lubie wachac ciasteczka jak leza na stole zeby kogos poczestowac ;))))albo sama je piec .Tylko szkoda ,ze czasami nie mam pojecia jak wyszly ale niech to juz inni oceniaja:P(ŁAKOMCZUCHY) Pierw zaczelo sie od slodyczy ,potem przestalam slodzic herbate i pic gazowane napoje.Nieodrazu przerzucilam sie na wode chociaz prawda jest to ,ze po wodzie nie chce sie tak bardzo pic jak po czyms slodszym.Nastepnie przeszlam do redukcji posilkow i por ich spozywania.Normlanei jadlam z 10 razy na dzien ,bo wiecznie musialam zajmowac sobie czym zoladek i usta.Wyczytalam w jakims pisemku o odchudzaniu ,ze powinno sie jesc co 2 h ale to i tak duzo a zatem zdecydowalam sie na 5 posilkow dziennie (8.00-sniadanie,11-drugie snaidanie,15-obiad,16-jakas kanapka,18-kolacja ---cos na ten wzor ).Pozniej byly to 3 posilki ,a obecnie jeden na dzien :| i co najgorsza jeden w nocy(do czego wroce pozniej).W kolejnosci doszlo do niejedzenia obiadow,chowania po szafkach albo wyrzucania za okno kiedy nikt nie widzi.Mialam z tym dobrze ,ze rzadko kiedy jadalam obiady cala rodzina ze wzgledu na to ,ze kazdy wracal do domu o innej porze.Najgorsze byly tylko momenty rodzinnych spotkan (swiat,obiadow u babci).Tego tez zaczelam unikac wmawiajac rodzicom ,ze mam za duzo nauki albo ze swieta we wlasnym domu to prawdziwe swieta .Jak nigdy polubilam tez gotowanie,podczas ktorego czulam sie najedzona karmiac sie samym aromatem.Nie nawidzilam spedzac czasu w kuchni ale mama nawet sie ucieszyla kiedy coraz czesciej deklarowalam sie ,ze zrobie obiad czy kolacje.Miala nadzieje,ze cos podjadam w trakcie robienia(ale niestety tak nie bylo).Przyzadzajac komus posilek czulam sie na prawde najedzona.Oczywiscie jak kady czlowiek na diecie liczylam kalorie wszystkiego co wpadlo mi w rece.Pzecietne zapotrzebowanie kalorii dla kobiety wynosi jakies 2400 ,ja bylam wtedy dzieckiem wiec o jakeis 200 kcal plus.Osobiscie liczbe te zredukowalm sobie do jakis 400kcal dziennie ,wliczajac w to napoje.
Od sytych obiadkow do jogurtu nat.,jablka,czy troche platkow kukurydzianych.Zaczelam zastepowac sobie potrawy o cudnownych zapachach i smakach na te pozbawione jakiegokolwiek smaku.Wtedy to bylo dla mnie juz obojetne.Liczyly sie zgubione kg i uczucie glodu,ktore sprawialo mi przyjemnosc.Nigdy nie przypuszczalam ,ze potczas tak ostrej diety czlowiek zmienia sie o 180*.Bedac zupelnie nieswiadoma stalam sie bardzo nerwowa i apatyczna.W mojej glowie nie bylo innych spraw poza odchudznaiem.Rodzina,szkola staly sie tematami przyziemnymi.Liczyl sie ja i moj glod ,ktory skutkowal przeciez w takie efekty.Czlowiek z pustym zoladkiem,czuje sie tak czystko ,pusto...jakos nadenormalnie.Pamietam momenty ,kiedy kladlam sie spac i czulam sciskajace mnie zebra,bo obwod bojej kl.piersiowej stawal sie soraz wezszy.Odchudzanie odbilo sie roznwiz na mojej szkole.Wyniki w nauce spadly ,poniewaz pierwsza czynnoscia jaka robilam po powrocie do domu ze szkoly byl sen...spalam po 6 godz dziennie i gdzie tu bylo znalezc cza na nuke.W pozneijszym czasie moj zegar biologizny zupelnei sie przestawil .Po jakis 2 latach takiego zycia zaczelo mi przeszkadzac to ze jestem glodna i budzilam sie coraz predzej w oczekiwaniu na sniadanie.Jadlam wtedy 2 razy dziennie(sniadanie i jakis jogurt czy salatka na obiad,odzucilam kompletnie mieso do ktorego powrocilam po paru latach)i ten pierwszy posilek ,czyli sniadanie przesunelo sie na noc .Nie moglam juz wytrzymac tego ,ze do pobudki ok. godz. 7.00 pozostaly jeszcze 2,3,4,5 godzin dlatego musialam sobie ulzyc wczesniej.
2008-03-10 23:31:44

odpowiedz
kredkaCDN

Oczywiscie bywaly i do tej pory sa wyrzuty sumenia z tego powodu,zasypiajac z pelnym zoladkiem.Kiedy kladlam sie ponownie spac okolo godizny 4 tak na prawde tylam najbardziej.Nie wspomnialam jeszcze o wysilku fizycznym.Do tego ,ze jadlam raz dziennie doszly cwiczenia (jakies biegi,brzuszki).Z dnia na dzien robilam tego coraz wiecej i czulam sie dumna.Obecnie to akurat popieram ,gdyz sport jest bardzo zdrowy i to on daje najwiecej efektow ,ale jesli patrze na niego z perspektywy czasu to stawal sie dla mnie grozny bo nie mialam sily do normalnej egzystencji a co dopiero do kolejnego wysilku. Teraz jestem juz doswiadczona i wiem,ze popelnilam w zyciu wiele bledow zwiazanych z odchudzaniem, ktore zaowocowaly w nieodwracalne skutki.Zniszczylam sobie zdrowie,gdyz niedostarczanie organizmowi witamin i mikroelementow potrzebncyh do zycia zwlaszcza podczas okresu dojrzewania spowodowalo to ,ze w przyszlosci moge nie miec dzieci.Poza tym oslabil mi sie wzrok,kosci-do tej pory robia mi sie since znikad.Wystrczy ,ze leciutko o cos pukne reka albo noga ,albo ktos mnie klepnie czy uszczypnie i momentalnie pojawiaja sie slady. Rzecza ktorej najbardziej zaluje poza zmarnowaniem siebie sa bliscy ,ktorzy musieli byc swiadkami tego jak sie wykanczami .W strasznie krotkim czasie stalam sie chuda ,az przezroczysta.Zapadly mi sie kosci policzkowe ,worki pod oczami,slabe wlosy i skora.Wiecznie nieprzespane noce daly sie we znaki skutkujac bezsennoscia.Nie pamietam od 3 lat calej przespanej nocy.
Gdyby nie moja rodzina kto wie czy dzisiaj nie byloby jeszcze gorzej.Podziwiam ich za to ,ze byli tak cierpliwi.Mama powtarzala wkolko ,ze odchudzanie nie polega na glodowaniu tylko na jedzeniu z glowa ,trzeba miec do tego dystans jak rowniez do siebie samego.Ile ona wyplakala lez zebym w koncu zrozumiala ze jest bardzo zle.Probowala mnie naklonic do jedzenia wszysktiego w okreslonych ilosciach.Prosila takze zebym poczytala sobie o anoreksji bo uwazala ze lada dzien moze mnie to dotknac.Sadze,ze miala racje majac obawy ale ja nie dopuszczalam do siebie takiej mysli.Uwazalam ,ze chce zrobic ze mnie jakas wariatke ,poniewaz wiadomo powszechnie ,ze anoreksja nie jest choroba organizmu tylko ludzkigo umyslu.Momentami czuje odraze do tego jaka sie stalam przez odchudzanie.Irytowalam kazdego w kolo swoimi humorkami wywolanymi nowym trybem zycia.Obrazalam ludzi chcacych mi pomoc,sadzac ze chca zniszczyc moje osiagniecia i zabrac cala motywacje do walki z jedzeniem.Czlowiek dotykany anorekcja bulimia itp przestaje myslec o tym co jest dla niego dobre.Zeby przejzec na oczy trzeba znalezc sie w sytuacji bez wyjscia albo z wyjsciem pozornie niekorzystnym dla siebie.W moim przypadku byla to wizyta u lekarza,ktory zlecil wykonaie wszystkioch badan.Oczywiscie okazalo sie ze mam za malo witamin,problemy z hormonami i narzadami wewnetrznymi.Trzeba bylo sie sporo napracowac zeby jakos temu zaradzic.Wiadomo nie da sie cofnac czasu ale nigdy nie jest za pozno by wykonac krok w kierunku polepszenia sobie zycia,Minelo troche czasu nim zoladek przyzywczail sie do jedzenia ,gdyz byl pardzo skurczony.Pol kanapki potrafilo mnie niezle zapchac :P Poza tym spozywalam duze ilosci gum do zucia ,ktore zastepowaly mi jedzenie.Tak na prawde skladniki zawarte w gumach na pousty zoladek tylko wzmozaja glod.Nalezalo sie odzwyczaic od niejedzenia.Krepujace stalo sie nawet spedzanie czasu z chlopakiem albo kolezankami.Umawialismy sie na spotkania w roznych pizzeriach czy barach a ja ?:( nigdy nie zamawialm sobie czegos wiecej poza sokiem.Dlatego inni sie smaili ,ze sie odchudzam jak nie mam z czego albo ze nie mam kasy zeby cos wiecej wziazc.Mimo tego ,ze dzisiaj jem juz w miare normalnie to tesknie za dawnymi czasami.Marze o pikniku z chlopakiem albo o pojsciu do jakiejs fajnej knajpki.Wspolne jedzenie bardzo jendoczy.Szkoda ,ze tyle czasu mnie to omijalo.Chcialabym poprzez moj post naklonic niektore osoby do refleksji,nie tylko by zastanowic sie nad rodzajem diety ale tak ogolnie nad calym soba,nad tym co jest dla nas wazne,nad tym co umiemy i kochamy robic ,by nie pozbawiac sie przyjemnosci tylko dlatego ,ze wymagaja tego czasy albo zdanie ogolu.Zadajcie sobie pytanie czy odchudzanie jest wam potrzebne by czuc sie dobrze? mi cala ta historia byla potrzebna by docenic chyba przyjaciol i rodzine-zwlaszcza to ostatanie.Dzisiaj nadal biore leki by moc w przyszlosci miec dzieci i wpajac im ,ze sa rzeczy waznijsze niz dieta czy wyglad.Poza tym w przyszlosci chce zalozyc rodzine ,dbac o nia a nie glodzic tak jak siebie:P Od hormonow troszke przytylam ,zmienilam swoje nawyki zywieniowe uwzgledniajc wszystko poza slodyczami:P (powrot do nich jakos by przerazal).W internecie jest sporo fajnych przepisow na dietetyczne i zdrowe dania, duzo koktajli z owocow ,salatek i troszke mieska.Dzisiaj jem raz dziennie ale w miare madrze i niestety raz w nocy ,co mam nadzieje niedlugo sieskonczy.
Nie chce sie dluzej wymadrzac dodam tylko ze jesli juz ktos sie zdecyduje na odchudzanie to by robil to z glowa ;-)....
2008-03-10 23:32:26

odpowiedz
sddsf

bez komentarza!!!!błędy żywieniowe widać jak na dłoni!!!!ktoś tu ma źle poukładeane w głowie-raz dziennie...
2008-06-23 22:29:27

odpowiedz
Dietetyk

To co tu przeczytalem jest skrajnym dowodem kompletnego braku wiedzy na temat odzywiania sie. Zrozumialbym gdyby pisala to osoba ktora zaczyna sie odchudzac - ale po kims kto ma za soba 2 lata odchudzanai spodziewalbym sie ze zna swoj organizm i w ciagu tego czasu bedzie czytala porady. "odchudzajcie sie z glowa - Dzis jem raz dziennie ale w miare madrze" czegos tak idiotycznego to dawno nie przeczytalem. Ludzie kochani! Przestancie czytac "Pania domu" i sluchac porad babuni tylko czytajcie porady fachowcow!
2008-06-21 08:29:55

odpowiedz
agnieszka

witam mam pytanie choruje na tocznia ukladowego i musze zzucic jakies 25 kg biore duze dawki sterydow i mimo ze jem 3 male posilki dziennie owoce i nie jem slodyczy waga ciagle stoi. moglabym prosic o jakas rade co zrobic? dziekuje pozdrawiam agnieszka
2008-10-08 11:06:26

odpowiedz
martak
martak

KAŻDY MUSI ZNALEŹĆ COS DLA SIEBIE, JA JADLAM DWA RAZY DZIENNIE I SCHUDŁAM 40KG!!!! CHOCIAZ DIETETYK MÓWIŁ MI ŻE TO ZA MAŁO, ALE MNIE SIĘ NIE CHCIAŁO JEŚĆ, SZCZERZE MÓWIĄC DRUGI POSIŁEK ZJADAŁAM BO MUSIAŁAM, NIE CZUŁAM GŁODU ,ALE SZŁAM DO PARCY WIECZOREM I WIEZIAŁM ZE JEZELI NIE ZJEM DO 18 TO WRÓCE Z PRACY GLODNA!!!!! PRÓBOWAŁAM WIELU DIET , CZYTAŁAM PORADY FACHOWCÓW, CHODZIŁAM DO DIETETYKA I TAK WYSZŁONA MOJE, ZROBIŁAM JAK CHCIALAM TYLE TYLKO ZE BYLAM POD OKIEM FACHOWCA KTÓRY MNIE INFORMOWAŁ CZEGO MAM ZA MALO A CZEGO ZA DUŻO:)
2008-06-21 19:21:16

odpowiedz

© 2008 odchudzanie.org.pl | odchudzanie.org.pl - Diety opracowywane przez specjalistów | Nota prawna | Kontakt